Andrzej Oldakowski w bitwie pod Żołninem 1638

Andrzej Oldakowski w bitwie pod Żołninem 1638

 

Husaria w szalonym, wrecz samobojczym pedzie uderzyla na okopany kozacki tabor po raz kolejny z rzedu, po skruszeniu kopi towarzysze pancerni na rozkaz rotmistrza Andrzeja Oldakowskiego dobyli palaszy i pistoletow. Blysnely w sloncu ostrza barwiac sie na brunatno krwia molojcow, zadymily lufy samopalow zbierajac obficie zniwo smierci. Nie jeden jezdziec walil sie na ziemie z konia, nie jeden kon kwiczac ugodzony rohatyna padal obok swojego jezdzca.

Szalencza szarza husarii

Klebowisko ludzi i zwierzat sciasnione do granic mozliwosci prz kozackich wozach przyslonil dym bijacych za taboru dzial. Rotmistrz Oldakowski widzac niekorzystny obrot sytuacji dal sygnal do odwrotu, ale nikt go juz nie slyszal, szal ogarnal zolnierzy, ktorzy z mordem w oczach wdarli sie na nieprzyjacielskie okopy, doznajac przy tym ogromnych strat. Rycerze za pomoca koni przystapili do rozrywania spietych lancuchami wozow, by umozliwic drugiemu rzutowi jazdy wdarcie sie wewnatrz polowych fortyfikacji. Prozny to okazal sie wysilek, gdyz kozacy zdolali sie przegrupowac, panike opanowal ich hetman Dymitr Hunia nawolujac swoich, meznymi piersiami jak zywa tarcza zaslaniajac wyrabana przez Polakow przestrzen. Znow huknely pistolety, muszkiety i samopaly. Polskie szeregi zachwialy sie i cofnely scielac gesto trupem majdan. Rotmistrz Oldakowski ponownie krzyknal do swoich zolnierzy i nagle poczul uderzenie i jakis zar ognisty w piersi. Czyjes rece chwycily go pod pachy, ktos wolal, ktos przeklinal, ciemnosc ogarnela go mrokiem i zapadla cisza.
Dwoch husarzy z wysilkiem dzwigalo cialo martwego rotmistrza na zewnatrz oslaniane przez grupke ocalalych towrzyszy. Bezpiecznie dotarli do polskiego obozu. Byl pamietne lato 1638 roku. Tego dnia poleglo wielu polskich oficerow i zolnierzy, morale znacznie poupadly ale na krotko bowiem nadeszy wrescie dlugo oczekiwane przez ksiecia Wisniowieckiego posilki, los kozakow zdawal sie byc przesadzony.

O Bitwie pod Żołninem czytamy w opracowaniach historycznych:

"8 czerwca 1638 roku Jeremi Wiśniowiecki połączył się z siłami polskimi w obozie pod Łubnami. Łącznie siły polskie liczyły około 9300-9400 żołnierzy. Siły kozackie Ostrzanina liczyły około 7000 mołojców, oraz 2500 mołojców Siekierawskiego, który szedł aby połączyć się z Ostrzaninem. 10 czerwca siły polskie (wojska koronne i magnackie) ruszyły na Śleporod i wieczorem spotkały się z Kozakami. Doszło do krótkotrwałej potyczki, którą przerwała noc.

Kozacy jeszcze w nocy sformowali tabor i zaczęli wycofywać się. Nad samym ranem (11 czerwca) pod obóz polski podszedł drugi oddział kozacki Siekierawskiego (około 2500 ludzi). Ten oddział został rozbity przez siły polskie.
Następnie rozpoczął się pościg za głównymi siłami Ostrzanina. 13 czerwca przednie jednostki Wiśniowieckiego dogoniły Ostrzanina pod Żołninem. Kozacy zdążyli jednak ustawić tabor w zakolu Suły. Pozycja była otoczona z trzech stron przez wodę. Dowódcy polscy postanowili natychmiast uderzyć. Mieli w tym czasie do dyspozycji ok. 1700 – 1800 ludzi (z taką liczba się spotkałem). Ile mogli mieć Kozacy? Ostrzanin rozpoczynał z 7000 ludzi. Jednak walki pod Śleporodem i ataki na jego straż tylną w czasie odwrotu musiały znacznie zredukować jego siły.

Siły polskie ustawiły się w następujący sposób – na lewym skrzydle kwarciani, w centrum piechota niemiecka z 4 działami, na prawym skrzydle wojska magnackie z Wiśniowieckim. Polskie uderzenie rozerwało tabor, w którym wybuchła panika. Część mołojców zaczęła uciekać, w tym Ostrzanin, który przepłynął Sułę. Wiśniowiecki ruszył w pościg za uciekającymi. Piechota niemiecka zamiast walczyć rzuciła się do rabowania taboru. Dało to czas pozostałym mołojcom na opanowanie paniki, zebrania sił, a w końcu do kontrataku, a było przecież ich więcej niż atakujących. Wiśniowiecki został odcięty i musiał na nowo rozbijać tabor kozacki. Przeprowadził dwie kolejne nieudane szarże, dopiero trzecia przyniosła sukces. Polacy musieli się wycofać. Istniała realna szansa już wtedy pokonania Kozaków – jednak na skutek błędu Wiśniowieckiego, który zaczął ścigać uciekających, oraz piechoty niemieckiej, która zamiast walczyć zajęła się rabunkiem szans ta została zaprzepaszczona".

Ostatnia proba sil

"Jeszcze tego samego dnia Kozacy obrali na swojego dowódcę Dymitra Hunię. Polacy zaatakowali jeszcze tego raz tego dnia, ale już bezskutecznie. Polskie straty tego dnia musiały być spore, gdyż zginęli m.in. dowódcy 3 kwarcianych chorągwi husarskich: porucznik Włądysław Taszycki, porucznik Bylina, porucznik Piotr Wróblowski. Poległ także rotmistrz Andrzej Ołdakowski, a 3 inni zostali ranni, a sam Wiśniowiecki stracił konia.
W nocy Kozacy dalej się okopywali, a Polacy przygotowywali się do walki następnego dnia.
14 czerwca Polacy atakowali, ale nic nie osiągnęli. Wieczorem nadeszły główne siły polskie. Skłoniło to Kozaków do rozmów, które jednak nic nie przyniosły. Obie strony wiedziały, że nadchodzą kolejne siły kozackie. Zostały one rozbite przez wysłane w tym celu 4 chorągwie kwarciane i rejestrowych. Nadchodziły też posiłki dla Polaków z hetmanem polnym Potockim na czele, o czym dowiedzieli się także Kozacy. Wybudowali most na Sule i w nocy z 21 na 22 czerwca wycofali się w dół Suły i zajęli pozycję na Uroczysku Starzec. Tak skończyła się w sumie nierozstrzygnięta bitwa pod Żołninem.

Dodam jeszcze, że wojska polskie pod dowództwem już hetmana polnego dopadły ponownie Kozaków na tym Uroczysku. Doszło do oblężenia taboru kozackiego. Obie strony w trakcie walk otrzymywały posiłki. Polacy nie potrafili złamać oporu kozackiego mimo kilku szturmów. W końcu jednak wyczerpani Kozacy poddali się 7 sierpnia. Dymitr Hunia wcześniej uciekł za granicę moskiewską".

Powstanie kozackie Ostranicy i Huni
    
Powstanie kozackie zwane powstaniem Ostranicy i Huni wybuchlo wiosna 1638 roku, niespelna rok po stlumieniu podobnej rebelii ktora dowodzil ataman Pawluk. Najkrwawsze walki toczyly sie latem kozacy nierejestrowi prowadzeni przez Jakuba Ostrozanina przejsciowo opanowali tereny srodkowego Dniepru, siegajac okolic Czerkas i Lubniow. Buntownicy poniesli kleske ale czesciowo rozbici zdolali pod przywodctwem nowo obranego hetmana Dymitra Huni, ktory zastapil Ostranice sie zreorganizowac, utworzyc tabor i opierac sie polskim atakom az do 8 sierpnia 1683 roku, kiedy to oblezeni skapitulowali ostatecznie w obozie nad rzeka Starzec. W znacznej mierze przyczynily sie do tego konsekwentne dzialania hetmana polnego koronnego Mikołaja Potockiego i Jeremiego Wiśniowieckiego oraz wojewody podolskiego, przyszłego hetmana wielkiego koronnego Stanisława Rewery Potockiego, ktorzy pokonali nierejestrowych w trzech starciach tj. bitwie pod Łubniami, bitwie pod Żowninem i oblężeniu nad rzeką Starzec.

Dzieki stlumieniu tego powstania kozackiego na blisko dziesiec lat zapanowal na Ukrainie pokoj, a walki toczyly sie glownie z Tatarami.Dzieje tej rebelii opisane zostaly w ksiazkach: Staropolska Sztuka Wojenna XVI-XVII wieku – studium Alberta Borowiaka „Powstanie kozackie w 1638 roku”, "Na dalekiej Ukrainie Dzieje Kozaczyzny do 1648 roku." Władysław A. Serczyk i Alberta Borowiaka "Powstanie Kozackie 1638".

Jeremi Wisniowiecki kontra Dymitr Hunia

Warto w tym miejscu przyblizyc sylwetki glownych uczestnikow tych zmagan Polsko - Kozackich z lata 1638 roku, zwlaszcza Dymitra Huni i Jeremiego Wisniowieckiego. O pierszym  zachowalo sie bardzo malo informacji, ale ze byl to czlowiek nietuzinkowy swiadczy juz lakoniczna notka biograficzna w ktorzej czytamy:

"Dymitr Tymofiejewicz Hunia  – hetman kozacki, uczestnik powstania Pawluka i powstania Ostranicy. Niewiele o nim wiadomo. Wziął na pewno udział w powstaniu Pawluka. Brał udział w bitwie pod Kumejkami, po czym odłączywszy się od głównej armii, zorganizował nowe oddziały. Objąwszy kierownictwo powstania, mimo nadejścia posiłków ze strony Pawła Pawluka doprowadził do porażki pod Borowicą (niedaleko Czerkas). Większość jego armii skapitulowała, a on, wraz z Karpo Skidanem przedostał się na Sicz. W początkach 1638 roku z łatwością pobił tam oddziałek rotmistrza Mieleckiego, wysłanego dla pacyfikacji Kozaków.

Na wiosnę tegoż 1638 wybuchł nowy zryw kozacki - powstanie Ostranicy. Hunia wziął w nim czynny udział. Po klęsce Ostrzanina pod Żowninem obrany został hetmanem kozaków nierejestrowych i wodzem powstania. Powstańców stać było jednak już tylko na utworzenie warownego taboru i wkrótce skapitulowali. Sam Hunia zbiegł do Rosji.
W 1640 wziął jeszcze udział w pochodzie kozackim przeciw Turcji, jako jeden z jego głównych przywódców. Dalsze jego losy są nieznane".

Jesli chodzi zas o ksiecia Wisniowieckiego, znanego nam dobrze z Trylogii Sienkiewicza, mamy o nim dosc szczegolowe dane:

"Jeremi Michał Korybut Wiśniowiecki  zwany Jaremą lub Młotem na Kozaków) herbu Korybut (ur. 17 sierpnia 1612 w Łubniach, zm. 20 sierpnia 1651 w obozie pod Pawołoczą prawdopodobnie w wyniku epidemii) – książę na Wiśniowcu, Łubniach i Chorolu, dowódca wojsk koronnych, wojewoda ruski od 1646 r., starosta przemyski, przasnyski, nowotarski, hadziacki, kaniowski.
Ojciec króla polskiego Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Syn Michała Wiśniowieckiego, starosty owruckiego i córki hospodara mołdawskiego Jeremiasza – Rainy Mohylanki. Pierwotnie wyznawca prawosławia, przeszedł na katolicyzm.
W wieku 4 lat stracił ojca, który zginął otruty przez prawosławnego księdza należącego do przeciwników osadzonego przez Polaków hospodara. Trzy lata później zmarła matka Jeremiego Wiśniowieckiego. Wychowywany był przez swego stryja Konstantego Wiśniowieckiego. Kształcił się w kolegium jezuitów, po którego ukończeniu przeszedł z prawosławia na katolicyzm. Pomimo zmiany wiary, nie prześladował prawosławia, nakazał m.in. otoczyć opieką cerkiew w rodzinnym zamku, w której pochowani byli jego rodzice.

Wiśniowiecki odziedziczył dobra ziemskie na Wołyniu i Ukrainie, które powiększył za swojego życia. Przeprowadził także udaną kolonizację słabo zaludnionych ziem na lewobrzeżnej Ukrainie, osadzając na tych ziemiach wielokrotnie więcej osadników niż przodkowie. W 1640 roku w jego majątkach było łącznie 7.603 domów, a pięć lat 38.000. Wiśniowiecki dobrze także dbał o ochronę majątku przed najazdami tatarskimi, przekazywał pieniądze na fundacje kościołów, cerkwi, miasteczek oraz na prawosławne i katolickie szkolnictwo. Dodatkowo w lutym 1648 roku Wiśniowiecki otrzymał od króla Władysława IV obszary wokół porohów dnieprzańskich, na których znajdowała się główna siedziba kozaków. Przez długi czas nie był intensywnie zainteresowany sprawami publicznymi i angażował się w nie głównie w przypadku bezpośredniego zagrożenia swoich interesów.

Pierwsze doświadczenie wojskowe zdobywał w Niderlandach. Po powrocie do Rzeczypospolitej uczestniczył w kolejnych kampaniach: w wojnie smoleńskiej (1633–1634), w latach 1637–1638 w tłumieniu powstania kozackiego Dymitra Huni, w wojnie z Tatarami w latach 1640–1646 (m.in. bitwa pod Ochmatowem). W 1644 r. po fałszywej informacji o śmierci Adama Kazanowskiego oblegał i podbił jego posiadłość w Rumnie, za to został skazany na wygnanie. Po przedstawieniu mocnych dowodów do Rumna, otrzymał wsparcie od sejmików i później od Sejmu i króla. W 1646 r. po śmierci Koniecpolskiego, został wojewodą ruskim.

Odegrał niepoślednią rolę w tłumieniu powstania Chmielnickiego (1648-1651). (m.in. bitwa pod Konstantynowem). Był faktycznym dowódcą obrony Zbaraża (1649) oraz przyczynił się do zwycięstwa nad siłami kozacko-tatarskimi w bitwie pod Beresteczkiem (1651), gdzie dowodził jazdą lewego skrzydła. Żydowski kronikarz Natan Hannower pisał o jego roli w ratowaniu uciekinierów z kozackiej pożogi:
Quote-alpha.png
…niósł ich, jak na skrzydłach orlich, aż ich przeprowadził dokąd chcieli. Gdy im groziło niebezpieczeństwo z tyłu kazał im iść przed sobą, a gdy im groziło z przodu wówczas on maszerował przed nimi, jako tarcza i puklerz, a oni za nim kładli się obozem.

Dziedzic wielkich dóbr w województwie ruskim, wołyńskim i przede wszystkim kompleksu dóbr łubniańskich w województwie kijowskim na Zadnieprzu. Intensywnie kolonizował Zadnieprze. Posiadał własną armię, której liczebność wahała się od 2000 do 6000 żołnierzy.
Jeremi Wiśniowiecki został uwieczniony w Trylogii Henryka Sienkiewicza, jednak wśród historyków książę budzi kontrowersje ze względu na bardzo brutalną formę sprawowania władzy, która jednak umożliwiła mu przejęcie i utrzymanie wielu kresowych posiadłości. Dużo wątpliwości budzi również stosowana przez Jaremę polityka tłumienia powstania Chmielnickiego, poprzez stosowanie okrutnych represji (m.in. wbijania na pal). Z drugiej jednak strony należy podkreślić zdolności dowódcze księcia oraz dodatni wpływ, jaki miał na morale wojska.

Wiśniowiecki zmarł w czasie kampanii wojennej w niedzielę 20 sierpnia 1651 roku w Pawołoczy. Młody wiek i śmierć po nagłej, tygodniowej chorobie wzbudziły podejrzenia o otruciu, ale sekcja zwłok tego nie potwierdziła. Wiśniowiecki chciał być pochowany w rodzinnym Wiśniowcu, ale tamtejszy kościół był zniszczony, wobec tego pochowano go w krypcie klasztoru na Świętym Krzyżu[2]. Badania sądowo-lekarskie z 1980 roku wykluczyły jednak prawdziwość znajdujących się tam obecnie zwłok.
Jeremi Wiśniowiecki przeszedł z prawosławia na katolicyzm w obrządku łacińskim w 1632 wbrew wyraźnemu zakazowi (klątwie) swojej matki Rainy Wiśniowieckiej (bliskiej krewnej św. Piotra Mohyły, prawosławnego metropolity kijowskiego)."

Epilog i kolejna zagadka

W Herbarzach Polskich jest tez wzmianka o niejakim Andrzeju Oldakowskim synu Sebastiana, dziedzicu dobr Nowawies, uczestniku Rokoszu Zebrzydowskiego z lat 1606-1609. Tu takze znajduje sie lakoniczna informacja, ze ow byl "wojownikiem przeciwko Kozakom 1640 roku", ale jak wiemy z historii w tymze co podany roku nie toczono juz wojen z Kozakami, zas wlasnie wtedy ruszyla wielka kozacka wyprawa lupiezcza na Turcje, a do starc dochodzilo jedynie z Tatarami. Byc moze zaszla tu jakas kronikarska pomylka, ale raczej wyglada na to, iz ten Andrzej Oldakowski to zupelnie inna osoba, gdyz bohater niniejszego artykulu - rotmistrz Andrzej Oldakowski polegl wszak dwa lata wczesniej, podczas tlumienia kozackiej rebelii w 1638 roku.

ADAM OLDAKOWSKI
DARIUSZ KOSIERADZKI